Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 października 2011

Wracam do żywych blogujących :)

Ojjjj, bardzo długo mnie tu nie było. Niestety rozłożyły mnie trochę kwestie zdrowotne, przez ostatni miesiąc nie miałam nawet siły dziergać, do szycia wena także odeszła. Ale wracam już do sił, mam o wiele więcej energii i czuję, że zaczynają wracać mi pomysły drutowe, tym bardziej, że pogoda jest jak najbardziej odpowiednia, żeby opatulić się w coś wełnianego, albo alpaczego ;) 

Bardzo się cieszę, że mój ostatni post dotyczący przenoszenia linii szwów na tkaninę okazał się pomocną instrukcją. To rzeczywiście pracochłonny i czasochłonny proces, ale od zawsze uważałam, że lepiej spędzić więcej czasu nad określoną czynnością i zrobić coś dokładnie, niż później coś poprawiać, naprawiać i jeszcze się przy tym denerwować ;) Za to później pozszywanie kawałków materiału z zaznaczonymi liniami szwów jest już banalnie proste i mamy gwarancję 100% dokładności. 

Susanno, bardzo się cieszę, że opis okazał się pomocny :) Udało Ci się kupić papier samokopiujący?

Sistu - dziękuję :) Moim zdaniem ta metoda ułatwia znacznie już samo zszywanie kawałków materiału.

urkye - jakie radełko kupiłaś? Metalowe czy plastikowe? A co do papieru samokopiującego... nie mam pojęcia czy zwykła kalka będzie odpowiednim substytutem, nigdy nie używałam kalki. Daj znać czy robiłaś eksperymenty z kalką czy też kupiłaś papier samokopiujący :)

A na koniec przedstawiam mój urobek ogrodniczy, którego pilnuje asystent ogrodnika czyli Rózia :)



czwartek, 8 września 2011

Przenoszenie linii szwów - Do It Yourself :)

Parę dni temu na blogu Susanny rozwinęła się dyskusja na temat przenoszenia linii szwów z papierowej formy na tkaninę. Susanna stworzyła świetny opis dotyczący kopiowania wykroju z Burdy na kalkę krawiecką i krojenia materiału, a ja za namową Autorki cytowanego powyżej bloga przedstawiam jak łatwo i szybko przenieść linie szwów na materiał. 
Nie mam obecnie w planach krojenia żadnej tkaniny (muszę dokończyć to co zaczęłam szyć), więc na potrzeby tego posta będę improwizować i posłużę się czarnym batystem i elementem wykroju z bluzki, którą właśnie szyję. 

Co nam będzie potrzebne? 
1. Radełko - plastikowe lub metalowe, zależnie od materiału z którym pracujemy. Metalowe jest ostrzejsze, mogą po nim pozostać wgniecenia na tkaninie. Plastikowe pozostawi większe ślady i może to być niekorzystne z punktu widzenia estetyki. Aby dobrać odpowiednie radełko należy po prostu popróbować na skrawkach materiału.
2. Papier samokopiujący. Papier, z którego korzystam został kupiony dobrych 20 lat temu, ale nadal mi świetnie służy. Zawartość opakowania widocznego na zdjęciu to dwa arkusze, niebieski i czerwony, każdy o wymiarach 83x57cm. Powycinałam z tych arkuszy mniejsze kawałki o wymiarach ok 15x20cm, bo tak łatwiej jest mi operować papierem. Można oczywiście papieru nie ciąć i układać cały duży arkusz pomiędzy tkaniną a formą - kwestia wyboru użytkownika.
3. Papierowa forma z wykrojem
4. Tkanina :)
5. Linijka - jeśli jest dużo prostych linii.
6. Szpilki 
7. Bardzo ważne jest odpowiednie podłoże na którym będziemy wykonywać operację przenoszenia szwów ;) Musi być maksymalnie twarde, wtedy linie ładnie się przeniosą. Radełko zostawi ślady wgnieceń na drewnianym stole - warto więc podłożyć deskę lub cokolwiek twardego. Ja do tego celu używam stołu ze szklanym blatem lub maty krawieckiej (w zależności od tkaniny - trzeba popróbować kiedy linie są lepiej widoczne). 
Akcesoria
Pocięte kawałki papieru samokopiującego



Przenoszenie linii szwów:
1. Przypiąć papierową formę do tkaniny z zachowaniem linii "kierunek nitki" czyli słynne burdowe "Fadenlauf" - linia ze strzałką na wykroju. Tkanina jest złożona - mamy dwie warstwy materiału. Prawa strona wewnątrz.

Dla wygody, najlepiej wbić szpilki w oddaleniu od linii szwu na papierowej formie - łatwiej wtedy wsunąć papier samokopiujący. Przy wycinaniu papierowej formy wykroju zawsze zostawiam ok 7-10 mm zapasu papieru poza linią szwu aby łatwiej było pracować radełkiem. 

2. Pomiędzy przypiętą papierową formę, a tkaninę wsunąć papier samokopiujący prawą stroną do lewej strony materiału. Przejechać radełkiem po liniach szwów na papierowej formie, można kilkakrotnie, jeśli jest taka potrzeba i linie są mało widoczne. Efekt - linie szwów są przeniesione na lewą stronę wierzchniej warstwy tkaniny.

3. Wsunąć teraz papier pod podwójnie złożoną tkaninę i powtórzyć krok 2gi. Efekt - linie szwów są przeniesione na lewą stronę spodniej warstwy tkaniny.

A tak wyglądają przeniesione linie szwu na materiale: 
Gotowe :)
I jeszcze wtrącę swoje trzy grosze ;) :  
Teraz można wykroić dany element z tkaniny z zachowaniem odpowiedniego odstępu. 
Ja jednak preferuję najpierw wykrawanie z tkaniny, a później przenoszę linie szwu sposobem, który tu opisałam. Tak mi wygodniej i chyba to już także kwestia przyzwyczajenia. 
Ślady linii po papierze samokopiującym nie są widoczne po uszyciu ubrania. Są na lewej stronie, aby się ich pozbyć wystarczy przeprasować żelazkiem, czasem wystarczy strzepnąć mocniej albo po prostu wyprać ubranie. Zależy od rodzaju tkaniny, intensywności przeniesionych linii szwów. 

Jeśli jest jakiś sposób na udoskonalenie powyższego procesu, dajcie proszę znać koniecznie. Chętnie nauczę się czegoś nowego :) .

sobota, 13 sierpnia 2011

Tunika spod palmy :)

Ostatnio dużo u mnie żółto-ciepłych kolorów - i na drutach i pod maszyną do szycia. Pewnie to przez brak tego żółtego i ciepłego, co powinno grzać i świecić, a jakoś tego lata nie chce ;)
Bluzko-tunikę skończyłam już ponad tydzień temu. Bałam się bardzo tego jedwabiu, bo jest bardzo cienki i delikatny. Korzystałam więc często z rad krawieckich mojej mamy (nie, nie jest krawcową, ale dawno temu szyła dużo z Burdy i trochę zdążyłam się napatrzeć) żeby dobrze wyregulować maszynę do szycia i uważać na przesuwanie się materiału względem siebie. I chyba mi się udało :) Jestem bardzo zadowolona z bluzki, jest superkomfortowa na upał! Moja wersja jest krótsza od modelu burdzianego o 15 cm. I oczywiście doszyłam pasek-szarfę, żeby podkreślić talię i nie wyglądać jak w worku na ziemniaki ;)
Jeśli ktoś byłby zainteresowany modelem, to jest to Tunika nr 103, Burda nr 05/2011.

A z drutów wczoraj mi zeszła Haruni dla mamy :) Długo ją robiłam, bo kończyłam też inne pozaczynane projekty, ale nareszcie jest, właśnie grzecznie się blokuje i pewnie w ciągu weekendu się tu pokaże :)

Słonecznego długiego weekendu życzę :) !


niedziela, 31 lipca 2011

Zebra

Zebrę skończyłam szyć już jakiś czas temu, ale brakowało fotografa do jej obfocenia ;) Materiał - jedwab w szyciu dość trudny, delikatny i przezroczysty. Musiała więc powstać podszewka z czarnego batystu. Jestem bardzo zadowolona z efektu :) Sukienka jest zwiewna i bardzo ładnie pracuje w ruchu. Doszyłam do niej szarfę z czarnego batystu, żeby podkreślić talię. To już drugi model, który uszyłam z wykroju nr 101 z Burdy 02/2011.

Źródło: http://www.burdastyle.de , Sukienka 101, Burda 02/2011


Teraz potrzebne są tylko sloneczne dni, żeby nacieszyć się sukienką :) A za oknem taka pogoda, że nie wiem, czy mam brać się za szycie z cienkich materiałów, których trochę się uzbierało, czy kupować jakąś wełenkę na ciepłą sukienkę, np. tą: 

Źródło: http://www.burdastyle.de, Sukienka 119, Burda 08/2011

Czy też może chwycić za druty i drutować ciepłą czapkę z szalikiem i rękawiczkami ;)?

środa, 29 czerwca 2011

Nowe materiały :)

Materialnie zrujnowałam się dziś na nowe materiały :) W Matexie, w Krakowie. No bo jak można było przejść obojętnie obok tych ślicznotek...? Powstaną z nich sukienka, tunika i bluzka. Mam już ogólne pomysły, muszę teraz jeszcze tylko przetrząsnąć stertę Burd i dobrać odpowiednie wykroje. Zobaczcie same.
To jedwab. Moja babcia ponad 20 lat temu miała sukienkę wykonaną z niemal identycznego materiału.
 To jedwab także. Będzie na tunikę.
 A to batyst. Drobny wzór i paprykowe kwiaty mnie zauroczyły.

Kończę też szyć zebrę z poprzedniego postu. Postaram się uwinąć do jutra z jej ukończeniem:)

środa, 22 czerwca 2011

Safari z kardamonem :)

Dziś będzie trochę egzotyczna notka ;) Z uwagi na rozpoczęte wakacje ;)

Po pierwsze: szyję sobie sukienkę z "zebry". "Zebra" jest dość trudna w obróbce, bo nie dość, że jest to cienki jedwab, to jeszcze jest on gufrowany. Utrudnione jest więc krojenie, mierzenie, przenoszenie konturów. Ale praca idzie do przodu, a to najważniejsze :) Poniżej mała zajawka.

Po drugie: piekłam dziś "Szwedzkie bułeczki kardamonowe" i zapragnęłam podzielić się z Wami tym przepisem - bardzo polecam. Bardzo szkoda, że kardamon jest tak niedocenianą przyprawą w naszej szerokości geograficznej. Zapachy przy pieczeniu urzekają i to dla nich samych warto wypróbować ten przepis. Arabowie dodają kardamon do kawy, herbaty, także do wszelakich potraw i wypieków, a w Krakowie zakup kardamonu graniczy z cudem.

Na koniec, już całkiem nieegzotycznie,  mój osobisty Sfinks - Rózia :)